Znasz mnie z Instagrama — sceny pełne zdrady, łez i przesady, z których wyciągam prawdziwą gramatykę. Zabawne na feedzie, poważne na kursie.
Kurs jest tak samo serio jak treści na Instagramie są przerysowane. Bez wstydu, bez zgadywanki, bez odmieniania czasowników w próżni.
Piszesz mi, na jakim jesteś poziomie i po co uczysz się hiszpańskiego — telenowele, podróże, praca, czy zwykła fascynacja dramą.
Żadnego sztywnego podręcznika od A do Z. Uczymy się tego, co realnie zrozumiesz oglądając kolejny odcinek — i użyjesz w rozmowie.
Rozmawiamy, poprawiam błędy, tłumaczę gramatykę na scenach, które już znasz z moich rolek. Zero nudy, dużo powtórek.
Dwie ścieżki, jeden efekt: zaczynasz naprawdę mówić po hiszpańsku. Wybierz to, co pasuje do Twojego budżetu i tempa nauki.
Małe grupy (max. 5 osób) na podobnym poziomie. Więcej okazji do rozmowy, wspólny śmiech z telenowelowych scen, niższa cena niż zajęcia indywidualne.
Pełne skupienie na Twoich błędach, Twoim tempie i Twoich celach — czy to rozmowa z teściową, czy oglądanie telenoweli bez napisów.
Wszystko, co zwykle piszecie mi w DM, w jednym miejscu.
Od zera. Uczę zarówno kompletnych początkujących, jak i osoby, które rozumieją telenowele, ale boją się mówić. Program dopasowuję do Ciebie, nie odwrotnie.
Standardowo 50 minut. Cena zależy od tego, czy wybierasz zajęcia indywidualne czy w małej grupie oraz od liczby spotkań w miesiącu — pełny cennik wysyłam osobom z listy oczekujących.
Tak, dosłownie. Krótkie, dramatyczne sceny to świetny sposób na zapamiętanie gramatyki i słownictwa — a przy okazji dużo się śmiejemy z tego, co bohaterowie sobie wygadują.
Daj mi znać z 24-godzinnym wyprzedzeniem, a przełożymy zajęcia na inny termin w tym samym tygodniu. Żadnych kar za uczciwe uprzedzenie.
Zoom, plus wspólny dokument z notatkami i pracą domową, żebyś zawsze miał/a wszystko z każdych zajęć w jednym miejscu.
Nowe miejsca otwieram kilka razy w roku i zawsze informuję najpierw osoby z listy oczekujących — zanim napiszę o tym gdziekolwiek indziej.
Wreszcie rozumiem różnicę między por i para — i to dzięki scenie, w której ktoś krzyczy to na weselu. Już tego nie zapomnę.
Zaczęłam od śmiechu z rolek, zostałam na kursie, bo faktycznie zaczęłam mówić. Inne kursy nudziły mnie po dwóch tygodniach.
Zajęcia są konkretne i dobrze zaplanowane, mimo że materiały wyglądają jak z najbardziej przesadzonej telenoweli świata.
Nowe miejsca otwieram kilka razy w roku. Osoby z listy dowiadują się pierwsze — zanim napiszę o tym na Instagramie.